poniedziałek, 15 stycznia 2018

Muffiny z jagodami i migdałową kruszonką i parę słów o... mojej zamrażarce.


Po ostatnim przeglądzie mojej zamrażarki zastanawiam się, co w swoich trzymają inni. W moim rodzinnym domu w piwnicy stała duża zamrażarka, przypominająca trochę te sklepowe. To była jedna duża i głęboka komora zamykana od góry. Aby wyciągnąć coś z dna, trzeba było wyciągnąć z niej prawie wszystko, odmrażając sobie przy tym palce ;-)
Moja mama mroziła śliwki (na knedle robione w zimie), truskawki na koktajle i pomidory na zupę. Nie przypominam sobie innych rzeczy.

W mojej są leśne jagody i borówki, trochę żurawin, prawdziwków, parę paczek ciasta francuskiego na maśle (jak zamykali Marks & Spencer kupiłam chyba wszystkie jakie zostały ;-)), domowy bulion w pojemnikach, holenderskie matjasy, truskawki, cienka, zielona fasolka szparagowa z gospodarstwa Majlertów, ze dwie torebki rabarbaru i "tony" masła. Dopadła mnie niestety przypadłość kupowania masła na zapas. Przykładam dużą wagę do jakości masła w mojej kuchni i kiedy widzę na przykład masło fińskie w promocji za 5 zł z hakiem zamiast 11 kupuję 20 kostek. Przy moim zużyciu masła na ciasta i inne rzeczy, to nie jest w cale dużo ;-)

Aby zrobić trochę miejsca i użyć zgromadzone latem owoce (w końcu mrożę je na zimę) wyciągnęłam trochę leśnych jagód i upiekłam muffiny z cynamonową kruszonką. Przepis jest bardzo prosty i dobry i można go wykorzystać do upieczenia muffinek z innymi dodatkami. Ciasto jest wilgotne i aromatyczne, a kruszonka... Kruszonka jest zawsze dobra.

Pamiętajcie tylko, że dodając mrożone owoce, trzeba muffiny piec trochę dłużej niż te z dodatkiem świeżych owoców. Można z tego przepisu upiec jedno duże ciasto.



Muffiny z jagodami i migdałową kruszonką

kruszonka
50 g masła w temperaturze pokojowej
50 g drobnego cukru
50 g mielonych migdałów
50 g mąki pszennej tortowej
szczypta soli
2 szczypty cynamonu

ciasto
320 g mąki pszennej tortowej
1 1/2 łyżki proszku do pieczenia
szczypta soli
150 g rozpuszczonego i wystudzonego masła
170 g drobnego cukru
2 jajka lekko ubite
190 ml mleka
95 g lekko ubitych białek (z około 3  jaj) - to nie ma być sztywna piana
250 g leśnych jagód (mogą być mrożone)

Połączyć w misce dłońmi wszystkie składniki kruszonki. Przełożyć do lodówki do schłodzenia.

Nagrzać piekarnik do 190 stopni C. Formę 12 dołkową do muffinów wyłożyć papilotkami lub wysmarować masłem i wysypać mąką. Można również użyć jednej okrągłej formy o średnicy 18-20 cm.

Do jednej miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.

W drugiej misce zmiksować masło z cukrem i jajkami i mlekiem. Dodać mąkę z proszkiem i solą i lekko ubite białka. Wymieszać wszystko szpatułką do połączenia. Ciasta nie należy mieszać zbyt długo i dokładnie, bo będzie twarde po upieczeniu. Do ciasta dodać połowę jagód i wymieszać. Przełożyć ciasto do formy muffinkowej lub jednej dużej. Wierzch posypać resztą jagód i pokruszoną w dłoniach kruszonką.

Wstawić do piekarnika i piec 20-25 minut (w formie muffinkowej) lub 30-35 minut w 1 dużej formie.






Przepis Christophe Felder z książki "Gâteaux"

piątek, 12 stycznia 2018

Pulla czyli fińska chałka pachnąca kardamonem


Długo nie wytrzymałam bez fińskich wypieków, ale co ja poradzę, że wszystko co zrobię z przepisów z tego północnego kraju, okazuje się pyszne. I całe szczęście, że upiekłam tę chałkę, bo według mojego syna to najlepsza chałka jaka powstała w mojej kuchni (a chałek było sporo). 

Zjadł jedną prawie całą sam! 

Odkąd moja podróż do Finlandii zbliża się coraz większymi krokami (ale i tak muszę poczekać do wiosny), zgłębiam tajniki fińskiej architektury, designu, sztuki, historii i języka. I oczywiście kuchni, bo uważam, że nic tak nie zbliża ludzi jak rozmowy o jedzeniu. Dzięki kuchni można też poznać dobrze kraj, jego kulturę, obyczaje i historię.

Kiedy nadchodzi sobotni poranek, wyciągam moją starą (z 1964 roku) książkę o fińskiej kuchni, lniane fińskie ściereczki, włączam sobie smętną fińską muzykę ;-) albo kurs fińskiego, robię kawę w fińskim kubku i tak zanurzona w tej fińskości testuję kolejny przepis. 
Pełne zanurzenie ;-)

Pulla to rodzaj fińskiej chałki. Ciasto jest delikatne i pachnie kardamonem. Pullę jada się często jako słodki dodatek do kawy, a my najczęściej zjadamy ją na śniadanie. Pasuje raczej (ze względu na dodatek kardamonu) do masła i słodkich dodatków. Świetnie sprawdza się jako opiekane kromki na drugi dzień po upieczeniu i jako baza francuskich tostów.

Pulla idealnie się mrozi. Ja mrożę ją po pokrojeniu na kromki i opiekam wkładając jeszcze zamrożone do tostera.

Na blogu znajdziecie też inny przepis na fińską pullę. Z dodatkiem rodzynek. Przepis jest TUTAJ.



Pulla

1/2 paczki (3,5 g) suszonych drożdży 
1/4 szklanki (62 ml) ciepłej wody
1 szklanka (250 ml) mleka (doprowadzonego do zagotowania i wystudzonego)
1/2 szklanki (115 g) cukru
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
2 jajka (lekko ubite)
4 szklanki + 3 łyżki (630 g) mąki pszennej typu 550
1/4 szklanki (55 g) masła (stopionego i wystudzonego do letniej temperatury)

wierzch
1 roztrzepane jajko
cukier perlisty
płatki migdałów

Wymieszać w misce drożdże z ciepłą wodą. Odstawić na 5 minut. Dodać mleko, cukier, sól, kardamon, jajka i 1 szklankę mąki. Zmiksować do połączenia. Dodać 2 szklanki mąki i ponownie miksować (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać stopione masło i ponownie zmiksować do połączenia. Dodać resztę mąki i miksować ciasto przez około 5-6 minut na średnich obrotach.

Przełożyć ciasto do drugiej miski, nasmarowanej wcześniej olejem o neutralnym smaku, przykryć folią spożywczą lub ściereczką i odstawić do wyrastania na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
Wyrośnięte ciasto wygniatać przez chwilę ręką w misce, żeby je odgazować i ponownie przykryć i odstawić do wyrastania, ale teraz na 1/2 godziny.

Wyrośnięte drugi raz ciasto wyjąć na podsypany mąką blat i podzielić na 2 części. Każdą część podzielić na 3. Uformować z nich wałki o długości około 40 cm i spleść chałkę z 3 wałków jak warkocz. Końcówki podwinąć pod spód. Tak samo postąpić  z drugą częścią ciasta. Chałki przełożyć na 2 blachy wyłożone papierem do pieczenia. Delikatnie przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 20 minut. Chałki powinny stać się puszyste i trochę urosnąć, ale nie mają podwajać swojej objętośći.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. 
Chałki posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać cukrem perlistym i płatkami migdałów. Piec około 20-25 minut. Chałki powinny być zrumienione, ale nieprzepieczone, bo staną się suche.

Stan upieczenia można sprawdzić patyczkiem.







 Przepis Beatrice A. Ojakangas z książki "The Finnish cookbook"

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Szybkie i proste rillette czyli do czego wykorzystałam puszkę sardynek


Mam słabość do puszek sardynek. Lubię szczególnie te w staroświeckim stylu. Owinięte w papier albo tylko metalowe. W niektórych sklepach znajduję półki z dziesiątkami sardynkowych puszek i mogłabym spędzić tam naprawdę wiele czasu na ich oglądaniu. Lubię znajdujące się na nich opisy, fonty, rysunki latarni morskich, rybek, rybaków, ten różny styl opakowań w zależności czy są to puszki francuskie, portugalskie, włoskie...

Mam nadzieję, że gdzieś jest muzeum sardynkowych puszek i kiedyś do niego trafię ;-)

Przyznaję się. Kupuję sardynki ze względu na opakowania. Potem okazuje się, że mam w kuchni kilkanaście puszek i coś trzeba z nimi zrobić. I wtedy przeglądam przepisy, szukam inspiracji i otwieram puszkę z mojej kolekcji, żeby zrobić coś prostego i pysznego tak jak dzisiejsze rillette.

Inny przepis na wykorzystanie sardynek i inne moje sardynkowe wynurzenia znajdziecie pod TYM linkiem.


Rillette z sardynek
rillettes de sardines

1 puszka sardynek w oleju (około 80 g po odsączeniu rybek)
120 g miękkiego masła
2 łyżki posiekanej natki
1 1/2 łyżki posiekanego szczypiorku
50 g drobno posiekanej szalotki
40 g (2 łyżki) musztardy z Dijon
280 g świeżego serka śmietankowego (użyłam serka President)
sok wyciśnięty z 1/4 cytryny
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku

Odsączone rybki włożyć do miski. Jeżeli rybki mają twardy kręgosłup, to trzeba go wyjąć. Do sardynek dołożyć masło, szczypiorek i natkę i wymieszać całość widelcem. Dodać serek, szalotkę, sok z cytryny i musztardę. Ponownie wszystko wymieszać do uzyskania gładkiej konsystencji.
Doprawić rillette do smaku solą i pieprzem. Ponownie wymieszać. Włożyć pastę do lodówki na minimum 1 godzinę.

Podawać z chlebem żytnim lub chlebem na zakwasie.


sobota, 6 stycznia 2018

Prażone orzechy laskowe, palone masło... ciasto idealne na zimę.


Styczeń kojarzy mi się ze śniegiem i siarczystymi mrozami, a na razie ciągle jeżdżę na rowerze, a u sąsiadów zakwitły przebiśniegi.

Myślę, że te mrozy w końcu przyjdą i śnieg też posypie, a ja wtedy będę tęsknie marzyć o wiośnie. W sumie taka wiosenna zima w mieście bardzo mi odpowiada. Co innego w górach albo nad morzem. Tam lubię śnieg i mróz, ale tylko wtedy, kiedy towarzyszy im słońce.

Mimo tej wiosennej aury, żyję w "trybie zimowym". Robię kolejne wełniane koce na drutach (nic innego nie umiem ;-)), parzę korzenne herbaty, czytam dużo książek, gotuję zupy z pieczonych warzyw, piekę ciasta i... sprawdzam pogodę w Finlandii.

Dzisiaj mam dla Was przepis na bardzo orzechowe ciasto z dodatkiem palonego solonego masła i prażonych orzechów laskowych. Prażenie wydobywa z orzechów niesamowity aromat i smak i jak dla mnie takie orzechy mogłyby rosnąć na drzewach. Jako dziecko, wyjadałam z czekolady orzechy, bo smak takich prażonych był wręcz uzalezniający. Teraz prażę je sama i mogę je mieć, kiedy chcę:-)
 Na dobrze zaopatrzonych stoiskach z bakaliami można już kupić takie orzechy gotowe. To bardzo dobra alternatywa, która znacznie skraca czas robienia ciasta. Warto jednak spróbować takiego orzecha przed kupnem, bo bywają zjełczałe.

Dzisiejsze ciasto jest zrobione na białkach, co dla mnie też jest jego dużą zaletą, bo w domu zawsze mam dużo białek.
Palone masło, które jest zresztą moją wielką miłością, też pachnie orzechami, więc wyobraźcie sobie jak to ciasto smakuje.



Ciasto z prażonych orzechów laskowych

moelleux aux noisettes

160 g solonego masła
160 g cukru pudru
225 g orzechów laskowych (można użyć już gotowych obranych i uprażonych)
6 białek
100 g mąki pszennej tortowej

wierzch 
150 g orzechów laskowych (można użyć już gotowych obranych i uprażonych)
cukier puder

Uprażyć orzechy.
Orzechy wysypać na dużą blachę. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na około 10 minut. W trakcie pieczenia przemieszać raz, dwa razy, żeby równomiernie się przypiekły. 
Wyjąć orzechy z piekarnika i lekko przestudzić.  Następnie złuszczyć brązową skórkę z orzechów pocierając je w dłoniach lub w ściereczce. 

Formę prostokątną 20x30 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.

Przygotować ciasto.
225 g orzechów zmiksować na mąkę.
Masło włożyć do rondelka i podgrzewać, aż się zrumieni, nabierze bursztynowego koloru i zacznie pachnieć orzechami. Przecedzić masło do miski (dzięki temu przypalone cząstki z dna rondelka nie dostaną się do ciasta).
Dodać cukier puder i wymieszać. Dodać zmielone orzechy i ponownie wymieszać. Dodać mąkę i zmiksować na gładką masę.

Białka ubić na pianę.
Do ciasta dodać około 1/3 ilości piany i wymieszać szpatułką (nie miksować), żeby rozrzedzić ciasto. Dodać resztę piany i delikatnie wymieszać do połączenia.
Ciasto wylać do formy, posypać lekko pokruszonymi (grubo posiekanymi) prażonymi orzechami (150 g).

Formę z ciastem wstawić do piekarnika i piec około 20 minut.
Pozostawić do wystudzenia.
Wierzch posypać cukrem pudrem.



Przepis Saveur 10/11/2017

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Szczęśliwego Nowego 2018 roku. Profiterolki z kandyzowanym imbirem i kilka słów o szampanie



2017 rok był dla mnie bardzo szampański. I nie chodzi mi o balowanie do świtu i całonocne imprezy ;-), ale tak dosłownie o szampana. Do tej pory pijaliśmy go kilka razy do roku. Trochę wiedzy o domach szampańskich i o produkcji tego trunku miałam wcześniej, ale dopiero dłuższy, jesienny pobyt w Szampanii wzbogacił mnie na tyle, że sama czuję, że coś już wiem ;-)

Jeżdżenie po winnicach, rozmowy z właścicielami i znawcami tego trunku, ale także z synem, który pracował w tym roku przy produkcji szampana w małej, rodzinnej wytwórni Francart, wzbogaciły bardzo moją dotychczasową wiedzę.

Dla zainteresowanych napisałam poniżej trochę o szampanie, jego produkcji i rodzajach, a jeszcze niżej znajdziecie przepis na francuskie profiterolki czyli małe ptysie. Te są nadziewane kremem z bitej śmietany, skórki z pomarańczy i imbiru i oblane białą czekoladą i obsypane kawałeczkami kandyzowanego imbiru. Dla  mnie te profiterolki są idealnym zimowym deserem. Dobrym do popołudniowej herbaty lub kawy, na spotkanie ze znajomymi lub na karnawałową imprezę.

To taki lekko staroświecki deser ze współczesnym twistem.

Słodki, ale też lekko pikantny, świeży i orzeźwiający. 

Polewa zrobiona jest z pralinek Lindor firmy Lind. Bardzo spodobał mi się ten pomysł z użyciem pralin. Bez dodawania czegokolwiek otrzymujemy idealną polewę. Wierzchnia czekolada miesza się z miękkim nadzieniem i tworzy doskonałą polewę. Użyłam białych pralin, które kupuję na wagę. Jeżeli nie macie ochoty lub ciężko Wam dostać białe praliny, użyjcie rozpuszczonej na parze białej czekolady wymiesanej z 3 łyżkami podgrzanej kremówki.

A teraz zapraszam Was do przeczytania krótkiej szampańskiej historii.



Szampan to wino musujące produkowane we francuskim regionie Szampanii (najbardziej wysuniętym na północ regionie winiarskim). Ta północna lokalizacja ma wpływ na smak wytwarzanych tam win. Charakterystyczny smak (kwasowość) szampan zawdzięcza  tamtejszym winogronom. Może być on produkowany z trzech odmian Pinot Noir, Pinot Meunier i Chardonnay. 

Wytwarza się trzy rodzaje szampana: 
nierocznikowy (wielorocznikowy) - z mieszanki dwóch lub więcej roczników, w tym 60-80% to rocznik bieżący
rocznikowy - całe wino pochodzi z jednego rocznika
 cuvée de prestige - to szampan rocznikowy przeznaczony do długiego starzenia

Biały w kolorze szampan jest najpopularniejszy. Może być robiony zarówno z winogron białych odmian jak i ciemnych. Szampan blanc de blancs (biały z białych) produkowany jest wyłącznie z odmian chardonnay, blanc de noirs (biały z czarnych) powstaje z ciemnych odmian pinot noir i pinot meunier. Większość produkowanych szampanów powstaje z mieszanki tych trzech odmian. Natomiast szampan różowy (rosé) wytwarza się mieszając wino białe z czerwonym lub  z soku ciemnych winogron (który jest biały)  macerując w nim skórki przez jakiś czas.

Najpopularniejszy szampan, to szampan brut - wytrawny. Inne, już rzadziej wytwarzane to extra-sec/extra-dry – półwytrawne, sec/dry – półsłodkie, demi-sec – półsłodkie, doux – słodkie. Od niedawna powstała też nowa kategoria brut naturebrut sauvagebrut zéro - całkowicie bez dodatku cukru

Szampany brut i extra sec najlepiej podawać jako aperitif lub dodatek do posiłku, a sec i demi sec do deserów.

Jak produkuje się szampana?
Winogrona muszą być zbierane ręcznie i tłoczone są maksymalnie dwa razy.

Po pierwszej fermentacji, która trwa 2-3 tygodnie, uzyskuje się wino niemusujące, które poddawane jest kupażowaniu. Następnie dodawana jest mieszanka cukru i drożdży (liqueur de tirage), która inicjuje drugą fermentację. Wino ze stalowych kadzi (drewnianych u nielicznych producentów) przelewane jest do butelek i zamykane tymczasowym korkiem. Efektem drugiej fermentacji jest dwutlenek węgla (czyli te pożądane bąbelki) i powstanie osadu z martwych drożdży. Osad, a dokładnie czas jaki spędzi z nim wino ma wpływ na późniejszą jakość szampana. Minimalnie jest to 15 miesięcy, a przeważnie 3 lata. A jak pozbyć się osadu, nie pozwalając ulotnić się bąbelkom? Przez 6-8 tygodni butelki leżą na specjalnych regałach i są codziennie obracane (przez pracowników lub maszynowo) i jednocześnie przechylane ku dołowi. Po tym czasie butelki stoją już pionowo, a cały osad zgromadzony jest w szyjce. 

Następnie szyjka zostaje umieszczona w roztworze solanki o temperaturze - 18 stopni C (dzięki czemu osad zamarza i tworzy czop lodowy), usuwany jest korek tymczasowy i pod wpływem ciśnienia znajdującego się w butelce zamarznięty osad zostaje wypchnięty. 
Po usunięciu osadu w celu uzupełnienia zawartości w butelce i nadaniu poziomu słodyczy (szampan wytrawny czy słodki) dodawana jest mieszanka wina i cukru i szampan jest zamykany korkiem właściwym. 

Butelki do szampana różnią się od tych do wina. Wykonane są z grubego szkła, które musi wytrzymać wysokie ciśnienie panujące wewnątrz. A ciśnienie wynosi około 6 barów. Dla porównania w oponie samochodowej są to 2-3 bary!
Obecnie najchętniej pite są szampany wytrawne, ale kiedyś tak nie było. Do roku 1850 produkowano wyłącznie słodkie.

Duży wkład w opracowanie metody produkcji szampana miał mnich dom Pierre Pérignon (1638-1715) z opactwa benedyktyńskiego w Hautvillers. Zaczął on stosować dobór odmian winogron, wprowadził używanie przywiązywanego korka do zamykania i butelki z grubego szkła

Szampan to wino, którego nie kupujemy do długiego przechowywania. Najlepiej wypić go w ciągu 2-3 lat od zakupu. Nie dotyczy to szampana rocznikowego i cuvée de prestige, krórego można przechowywać do 10-15 lat.

Co jest jeszcze ważne? Szampana podajemy schłodzonego do temperatury 6-8 stopni w odpowiednich kieliszkach typu flet lub tulipan i otwieramy go bez wstrząsania, czyli tak, żeby nie wypływał po otwarciu (oczywiście nie dotyczy to zwycięzców Tour de France i Formuły 1 ;-)). 


Kochani,

życzę Wam spełnienia marzeń i planów w Nowym Roku. Radosnych i szczęśliwych i inspirujących chwil.




Profiterolki pomarańczowo imbirowe  z białą czekoladą 

ciasto ptysiowe
100 masła
150 g mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka drobnego cukru
1/2 łyżeczki soli
4 duże jajka (lekko ubite)

nadzienie
450 ml śmietanki kremówki
kawałek (wielkości kciuka) świeżego imbiru - obranego i drobno startego
skórka drobno starta z jednej średniej pomarańczy
3 łyżki cukru pudru

wierzch
200 g białych pralin Lindor firmy Lindt (można użyć białej czekolady wymieszanej po rozpuszczeniu z 3 łyżkami podgrzanej kremówki)
50 g kandyzowanego imbiru - posiekanego na malutkie kawałeczki

1 lekko ubite jajko do posmarowania profiterolek

Przyrządzić ciasto ptysiowe.
Do rondla włożyć masło, wlać 150 ml i podgrzewać na średnim ogniu do rozpuszczenia masła.
Zwiększyć ogień i doprowadzić całość do zagotowania. W międzyczasie wymieszać w miseczce mąkę, cukier i sól. Dodać całość na jeden raz do gotującej się wody z masłem. Mieszać energicznie drewanianą łyżką, aż masa zacznie odklejać się od ścianek i zacznie tworzyć kulę. Na dnie i ściankach garnka powinna pozostać cieniutka biała warstewka.

Przełożyć ciasto do miski, lekko je rozgnieść łyżką (szybciej wystygnie) i wystudzić je do temperatury pokojowej.

Nagrzać piekarnik do 220 stopni C. Dwie duże płaskie blachy wyłożyć papierem do pieczenia.

Zacząć miksować wystudzone ciasto. Cały czas miksując dodawać po trochu rozbełtane jajka. Kiedy ciasto będzie idealnie gładkie przełożyć je do rękawa cukierniczego z końcówką okrągłą lub gwiaździstą o średnicy 1 cm i uformować na jednej blasze 18 małych ptysiów, zachowując pomiędzy nimi 3 cm odstępy. Na drugiej blasze również wycisnąć tak samo 18 ptysiów.
Ciasto można również nakładać łyżką na blachę.

Posmarować delikatnie wierzch ciasta rozbełtanym białkiem (wygładzając czubek na wierzchu).
Wstawić blachę z ptysiami do piekarnika i piec około 20 minut. Po tym czasie patyczkiem do szaszłyków lub wykałaczką zrobić dziurkę w każdym ptysiu (w dnie) i wstawić do piekarnika na 2-3 minuty. Pozwoli to ulecieć nadmiarowi pary i ptysie będą chrupiące.

Przełożyć ptysie na kratkę do wystudzenia.

Przyrządzić nadzienie.
Do miski wlać kremówkę, dodąć startą skórkę z pomarańczy, imbir i cukier i zmiksować całość na lekką puszystą masę. Przy wyjmowaniu trzepaczek miksera z masy powinny zostać na jej powierzchni wyraźne górki.

Bitą śmietanę przełożyć do worka cukierniczego z końcówką do nadziewania i wypełnić masą wnętrze ptysiów. Można również przekroić każdego ptysia na pół i napełnić go śmietaną przy pomocy łyżeczki. 

Rozpuścić w misce na parze przekrojone na pół praliny. Zdjąć miseczkę z garnka i wymieszać całość. Pozostawić do częściowego wystudzenia i do chwili, kiedy masa zacznie gęstnieć.
Wziąć każdą profiterolkę w dłoń i zanurzyć jej wierzch w rozpuszczonej pralinie. Przełożyć na kratkę, żeby nadmiar czekolady mógł spłynąć. Postąpić tak samo z pozostałymi profiterolkami, a następnie powtórzyć czynność do zużycia całej masy. Stygnącą na profiterolkach masę posypać posiekanym, kandyzowanym imbirem.
Pozostawić do całkowitego zastygnięcia polewy.

Ptysie można upiec 24 godziny wcześniej. Jeżeli zmiękną nadmiernie, wystarczy wstawić je do piekarnika na 2-3 minuty i znowy staną się chrupiące.






czwartek, 28 grudnia 2017

Sos karmelowy z morską solą i whisky.


Słony sos karmelowy wyjadany wprost ze słoiczka to dla mnie mój kulinarny raj. A lekko podgrzany karmel z dodatkiem whisky to już szczyt kulinarnego szczęścia. W karmelu jest coś co doprowadza mnie do błogości. Robię go dla siebie i dla innych. Za każdym razem znika błyskawicznie.

Dzisiejszy przepis ma wiele zalet (oprócz doskonałego smaku). Po przyrządzeniu można go przelać do wyparzonego słoika i przechowywać w lodówce do dwóch tygodni. A kiedy najdzie nas ochota na coś dobrego wystarczy go lekko podgrzać i można już bezkarnie oddać się przyjemności. A wyobraźcie sobie dobre, zimne lody waniliowe i spływający z nich ciepły sos karmelowy. Całość można jeszcze posypać orzechami włoskimi i mamy pyszny deser w kilka minut.

A karmel i whisky to naprawdę doskonałe połączenie.






 Sos karmelowy z morską solą i whisky

100 g masła
100 g ciemnego brązowego cukru
400 g mleka skondensowanego (niesłodzonego)
1 laska wanilii
75 ml śmietanki kremówki
4 łyżki (60 ml) whisky
1 łyżeczka płatków morskiej soli lub 1/2 łyżeczki zwykłej morskiej soli

Do rondelka (najlepiej o grubym dnie) włożyć masło i cukier. Podgrzewać na średnim ogniu. Kiedy masło się rozpuści zwiększyć moc palnika i doprowadzić masę do zagotowania. Gotować około 5 minut, aż cukier i masło połączą się w gładką masę.

Dodać mleko skondensowane i przekrojoną na pół wanilię. Ponownie doprowadzić masę do zagotowania. Mieszać całość trzepaczką lub szpatułką i gotować, aż masa trochę zgęstnieje i nabierze lekko brązowo złocistego koloru.

Zdjąć rondelek z ognia i dodać kremówkę. Wymieszać do połączenia.
Dodać whisky i sól i ponownie wymieszać do połączenia.

Odstawić sos na 10 minut do lekkiego przestudzenia, a następnie przelać do wyparzonego słoika.

Po całkowitym wystudzeniu wstawić do lodówki.
Przed podaniem podgrzać do temperatury pokojowej lub wyższej.
Podawać do lodów, puddingów, bitej śmietany... lub jeść prosto ze słoika.


piątek, 22 grudnia 2017

Taatelikakku - fińskie ciasto daktylowo karmelowe z orzechami.



Dzisiaj mam dla Was ostatni z fińskich, świątecznych przepisów. Dam Wam i sobie odetchnąć od fińskich klimatów. Co ja poradzę, że za co się wezmę, to okazuje się pyszne;-) 

To dzisiejsze ciasto jest podobne do poprzedniego, ale jednak inne. Bazą są ponownie daktyle, ale smak zdecydowanie jest inny niż w taatelikakku z kawa i czekoladą.
 To ciasto jest mocno karmelowe w smaku z wyraźną nutą kajmaku. Świetnie komponuje się z dodatkiem orzechów włoskich. Dużą jego zaletą jest prostota wykonania i, że długo zachowuje świeżość i wilgotność.



Fińskie ciasto daktylowo karmelowe z orzechami
taatelikakku

250 g daktyli (bez pestek)
150 ml wody
155 g brązowego cukru
2 szczypty soli
150 g masła
2 jajka
80 g grubo posiekanych orzechów włoskich
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
250 g mąki pszennej tortowej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

masło do nasmarowania formy
mąka do obsypania formy
cukier puder do posypania wierzchu



Do rondla wlać wodę, dodać daktyle, sól i cukier. Gotować, aż daktyle częściowo się rozpadną i masa zacznie przypominać w konsystencji dżem. Dodać wanilię i masło i wymieszać, aż masło się rozpuści i połączy z masą. Zmiksować wszystko blenderem na gładką masę. Odstawić do wystygnięcia. 

Dodać jajka i wymieszać wszystko łyżką do połączenia.

Dodać orzechy i ponownie wymieszać łyżką.

Dodać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Zmiksować delikatnie do połączenia.


Formę do babki z kominkiem o średnicy 20-22 cm wysmarować masłem i obsypać mąką. Nadmiar mąki wysypać.

Przełożyć do formy ciasto i wyrównać powierzchnię.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C i piec około 1 godzinę. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Jeżeli ciasto zbytnio się rumieni z wierzchu w trakcie pieczenia, przykryć wierzch folią aluminiową (błyszczącą stroną do góry).

Formę odstawić na kratkę i pozostawić na 5 minut.
Po tym czasie położyć na formie talerz i obrócić formę, wykładając ciasto na talerz.
Wystudzone ciasto oprószyć cukrem pudrem. 





środa, 20 grudnia 2017

Taatelikakku - fińskie ciasto daktylowe z czekoladą i żurawinami


Dostałam dzisiaj cudowny prezent. Kurs języka fińskiego. Znam po fińsku ze trzydzieści słów (w tym połowa związana jest z jedzeniem) i potrafię zaśpiewać jedną piosenkę.

Teraz muszę wziąć się na poważnie za jeden z najtrudniejszych języków. A nie tylko przyrządzać fińskie śledzie i ciasta ;-) 
Mam na to cztery miesiące. Potem wyjeżdżam do Finlandii na miesiąc i mam nadzieję, że po tym czasie będę mogła sobie tłumaczyć przepisy bez słownika i zaprzyjaźnionego Fina. Na nic więcęj nie liczę. To i tak będzie dużo;-)

Tłumaczenie przepisów z fińskiego na polski przy pomocy automatycznego słownika jest szalone. Daktyle to frędzle, do śledzi trzeba dodać arbuza, a łosoś to płetwa. Tłumacz fińsko angielski sprawdza się o wiele lepiej, ale i tak prawie za każdym razem ratuje mnie Fin z dalekiej północy.

Po otrzymaniu dzisiaj takiego prezentu nie mogłam podzielić się z Wami innym przepisem niż fińskim ;-)

Zapraszam na taatelikakku. Fińskie ciasto daktylowe, przyrządzane tradycyjnie na święta. Na taatelikakku jest masę przepisów. To co je łączy to gotowane daktyle, które nadają ciastu karmelowego smaku. Dzisiaj jest taatelikakku z daktylami gotowanymi w kawie z dodatkiem czekolady i żurawin. Następny przepis na blogu będzie też na taatelikakku, ale z orzechami. Powiem szczerze, że uwielbiam te ciasta. Za smak, wilgotność i za to, że długo utrzymują świeżość.

Dzisiaj mówię Wam po fińsku
Hyvää Joulua ja onnellista Uutta Vuotta








Fińskie ciasto daktylowe z czekoladą i żurawinami

Mehevä taatelikakku

300 ml świeżo zaparzonej kawy (nie powinna być bardzo mocna)
180 g cukru
250 g daktyli (bez pestek)
2 szczypty soli
200 g masła
2 jajka
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
100 g czekolady (mlecznej lub gorzkiej) pokrojonej na 1/2 cm kawałki
60 g świeżej żurawiny lub borówki - brusznicy (mogą być mrożone)
325 g mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia

masło do nasmarowania formy
mąka do obsypania formy

Do rondla wlać kawę. Dodać daktyle, sól i cukier. Gotować, aż daktyle częściowo się rozpadną i masa zacznie przypominać w konsystencji dżem. Dodać wanilię i masło i wymieszać, aż się rozpuści i połączy z masą. Zmiksować wszystko blenderem na gładką masę. Odstawić do wystygnięcia. 

Dodać jajka i wymieszać wszystko łyżką do połączenia.

Dodać czekoladę i żurawiny i ponownie wymieszać łyżką.

Dodać mąkę przesianą z sodą i proszkiem do pieczenia. Zmiksować delikatnie do połączenia.


Formę do babki z kominkiem o średnicy 20-22 cm wysmarować masłem i obsypać mąką. Nadmiar mąki wysypać.

Przełożyć do niej ciasto i wyrównać powierzchnię.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni C i piec około 1 godzinę. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Jeżeli ciasto zbytnio się rumieni z wierzchu w trakcie pieczenia, przykryć wierzch folią aluminiową (błyszczącą stroną do góry).

Formę odstawić na kratkę i pozostawić na 5 minut.
Po tym czasie położyć na formie talerz i obrócić formę, wykładając ciasto na talerz. 


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails